niedziela, 10 sierpnia 2014

Rozdział II

~~28 czerwca 2014r.-9:30~
- Cholera jasna! Nathan! Gdzie jest moja kosmetyczka?- krzyknęła Lola.
- Pewnie tam gdzie ją położyłaś!
Nathan  przyjechał do swojej dziewczyny o  wiele wcześniej, z resztą tak samo jak Brad do Sary.  Ogółem wszyscy mieli się zebrać pod domem Loli i stamtąd wyruszyć. Mieli prze sobą mniej niż 6 godzin drogi bez korków, ale czego oczekiwać? W wakacje zawsze są korki w większych miastach.
- Dobra mam!- krzyknęła Lola.
Damian zobaczył, że na podjazd wjeżdża Ford z Bellą, Koletą, Zackiem i Dustinem za kierownicą. Nathan machnął im żeby weszli i poruszając tylko ustami zakomunikował im, ze rodziny Loli już nie ma. Chłopaki tylko zaśmiali się a dziewczyny strzeliły ich po głowach. Za niespełna 2 minuty wpadł zadowolony Dustin z jego typowym tekstem:
-Co jest kurwa?!
Lola słysząc to oświadczyła ze śmiechem:
- A co myślałeś? Sobota!
Kiedy Lola tak mu odpowiadał on zawsze się denerwował.
- Lol!- krzyknął Dustin Już szedł do niej żeby dokonać "zemsty".
Lola była w kuchni i pakowała jakieś suche jedzenie: ciastka, krakersy itp. (w LA jest drogo nawet w supermarketach). Dustin wszedł do kuchni i ustał zaraz za drzwiami zaplatając ręce na piersi. Lola już wiedziała, po co przyszedł i z udawanym strachem zrobiła krok w tył.
- Dust nie.- powiedziała dziewczyna.
Chłopak ustał w pozycji sygnalizującej atak. Lola widząc to odwróciła się i drugim wejściem wbiegła do salonu. Zanim zdążyła dobiec do drzwi na taras, Dustin ją złapał i przerzucił przez swoje ramie. Zaczął się kręcić, a ona krzyczeć. Wszyscy się z nich śmieli. To było dla nich normalne. Ta dwójka mimo, że nie byli nigdy razem są w bardzo bliskiej relacji. Dustin i Lola są najlepszymi przyjaciółmi. Nathan często jest zazdrosny o przyjaciela swojej dziewczyny, ale wtedy zawsze wkraczała Sarah i Koleta, tłumacząc mu, że to tylko przyjaźń. Jednakże oni byli na prawdę bardzo blisko: mieli wspólne sekrety, często się przytulają, dają sobie buziaki w policzek, a czasem po imprezie spali na jednym łóżku. Nathan bardzo się boi, że jego przyjaciel może mu odbić dziewczynę ale z drugiej strony cieszy się, bo gdyby nie Dustin, nie poznał by Loli i nie był z nią od półtora roku.
- Dustin! Aaaaa! Postaw mnie!- krzyczała Lola.
- Nie! Najpierw mnie przeproś!- odkrzyknął Dustin.
- Przecież ja nic nie zrobiłam!
- Jak nie? Powiedziałaś to!
- No dobra, dobra! Przepraszam!
- No i tak ma być!
Dustin odstawił ją  na ziemie. Ona się odwróciła do niego tyłem, zaplotła ramiona na piersi i powiedziała:
- Mam na ciebie focha!
Dustin mimo tego że się z nią droczył i ją denerwował to nie lubił jak się "fochała" na niego. Przytulił ją z tyłu i pocałował w policzek. Oparł brodę na jej ramieniu (co mogło być dość trudne, bo Lola jest sporo niższa od niego) i powiedział:
- No Lola. Przepraszam Maleństwo (Dustin tak mówi na swoją przyjaciółkę)
Wtedy Nathan naprawde się zdenerwował, ale próbował im tego nie pokazywać. Na szczęście zobaczył, że Brad i Sarah wjeżdżają na podjazd i mógł im przerwać tą sielankę.
- Oo. Przyjechali. Dobra zbieramy się dzieci- powiedział Nathan i pociągnął ze sobą Lolę do pokoju pod pretekstem zabrania rzeczy.
Wszyscy wyszli już z domu. Nathan wziął walizki a Lola lżejsze torby. Wyszli drzwiami tarasowymi. Lola już miała wejść z powrotem do domu i wyjść drzwiami frontowymi żeby je zamknąć, zatrzymał ją Nathan.
- Nie uważasz, że to lekka przesada?- powiedział chłopak.
- Co? O co ci chodzi?-zapytała zdziwiona Lola.
- Odściskujesz się z Dustinem i pozwalasz się mu całować.
- Skarbie, przecież to mój najlepszy przyjaciel. Więc o co chodzi?
- O to że mu na to wszystko pozwalasz!
- Kochanie przecież to tylko przyjaciel.-położyła nacisk na słowo "tylko"- Ja chcę tylko ciebie i tylko ciebie kocham.
- Ja ciebie też skarbie.
To zmiękczyło jego serce i jej wybaczył.


Zaczęli się całować, ale przerwało im radosne "Hej". No któż to mógł być jak nie Trevor- brat Nathana. Jest dość mocno zżyty z Lolą i przyszedł się "pożegnać" przed wyjazdem na miesiąc do LA. Jego mina gdy zobaczył całujących się Lolę i Nathana mówiła wszystko:


Później jeszcze dodał tylko:
- Musicie to robić w miejscu publicznym?
- To nie miejsce publiczne tylko dom Loli, tłuku.- powiedział Nathan.
- Od razu z wyzwiskami.-powiedział Trevor robiąc głupią minę.
Lola podeszła i uściskała brata swojego chłopaka.
- Przyszedłem się pożegnać z Lolą zanim pojedziecie. Boże z kim ja będę się wygłupiał jak ciebie nie będzie?- powiedział Trevor.
- Meggie zostaje w Phoenix, zawsze możesz z nią poodwalać.- powiedziała Lola.
- No może i tak, ale ona to nie to samo co ty.- oznajmił Trevor.
- Dobra skoro już się pożegnaliście to już możesz iść Trevor.-powiedział Nathan pokazując bratu drzwi.
Wszyscy wyszli z domu, a Lola zamknęła drzwi na klucz i schowała go pod wycieraczkę żeby Andy jak wróci mógł wejść do domu.
- To co zbieramy się?-powiedziała Lola machając do Brada i Sary.
- Tak, tak.- powiedział Nathan.- Dobra Młody, nara idź już.
Lola przytuliła na pożegnanie Trevora i poszła z Nathanem do samochodów. Ona i on mieli jechać Volvo, Brad i Sara Audi a pozostała czwórka Fordem.
Wyruszyli.
~~~~ 13:00~~~~
Już ponad polowa drogi. Postanowili zatrzymać się na obiad do KFC. Zjedli mało zdrowy posiłek i ruszyli w dalszą podróż. W samochodach mieli CBRadio i na oddzielnej stacji mogli ze sobą gadać. Dziewczyny chciały przeszkadzać chłopakom w ich rozmowie o samochodach i motorach i zaczęły śpiewać ich ulubioną piosenkę: "Mamacita Buena". Udało im się. Chłopcy przestali gadać, a Dustin i Zack nawet zaczęli śpiewać z nimi.
Droga minęła im bardzo szybko i nawet nie zauważyli jak byli już w LA pod zabukowanym hotelem- Hotel Omni.


Zaparkowali samochody na hotelowym parkingu i poszli na recepcję po klucze.
- Dwa pokoje czteroosobowe na nazwisko Cox.-powiedział Nathan podchodząc do recepcji.
- Ależ oczywiście. Proszę bardzo i życzę miłego pobytu w hotelu Omni.- recepcjonista uśmiechnęła się i podała Nathanowi klucze.
- Dziękuję.
Odeszli o recepcji i zmierzali już w kierunku windy.
- I jak wam się podoba?-zapytał Zack.
- Bosko!- odpowiedziały chórem dziewczyny.
Weszli do windy i poszli pod dwa pokoje w których mieli spać przez najbliższy miesiąc. Były na przeciwko siebie, więc nie muszą daleko do siebie chodzić. Nathan otworzył jeden pokój i dał klucz Bradowi aby otworzył drugi. Pokoje były takie same tylko jakby odbicie lustrzane.


W każdym pokoju łazienka z dużym prysznicem (po lewej od umywalki)


Dwie duże szafy takie jak ta niżej:


A widok z okna jednego z pokoi zapierał dech w piersiach:


Miejsce bardzo się im spodobało, ale Koleta coś zauważyła:
- Ej, czemu w obu pokojach są dwa dwuosobowe łóżka?
- Ymm.. no własnie w tym jedyny minus-powiedział Nathan.- Nie było wolnych pokoi z oddzielnymi łóżkami dla waszej czwórki. Dacie rade?
- Ok to ja śpię z Bellą a chłopaki razem.- powiedziała Koleta siadając na jednym z łóżek.
- Jak chcesz.-powiedział Dustin.
Po chwili chłopcy wyszli po bagaże a dziewczyny zostały w pokojach. Było dopiero kawałek po 16, a chłopaki twierdzili, że nie są zmęczeni. One już planowały, do którego klubu pójdą jeszcze dziś. Zapowiadała niezła zabawa :)
(Z DEDYKACJĄ DLA MOICH PRZYJACIÓŁ KTÓRZY TO CZYTAJĄ- TREVORA I NICOLETTE)

1 komentarz: